W roku 1948 Władysława i Józef Zalewscy sprowadzili się do Otomina. Józef jako repartjant otrzymał od PUR dom wraz z ziemią. Dom zbudowany był przed wojną, a w jej trakcie słuzył jako „Gasthaus”. Dokumentem potwierdzającym otrzymanie posiadłości był akt nadania ziemi odzyskanej, w którym opisane zostały wszystkie zasoby z gospodarstwa (ziemie orne, łąki, nieużytki, maszyny, drzewa owocowe). W początkowym okresie rolnictwo było bardzo ubogie, polegało głównie na uprawie zbóż i ziemniaków, w sposób wyłącznie mechaniczny- przy pomocy własnych rąk, prymitywnych maszyn i końskiej pracy. Większość płodów rolnych i innych zasobów pochodzących z prowadzenia gospodarki rolnej należalo oddać na tzw. kontygent (obowiazkowa odstawa dla państwa) w zamian za otrzymane wcześniej ziemie.

    Stopniowo rolnictwo zaczęło się rozwijać– gospodarze coraz więcej uprawiali i hodowali inwentarz oraz trzode. Próbowano różnych upraw, m.in. lnu, ale niestety plony nie okazały sie urodzajne. Żyło się skromnie, ale bardzo zdrowo- całe zapasy żywienia pochodziły z naturalnego zródła – własnego gospodarstwa; samemu pozyskiwało sie mąke a z niej przepyszny chleb pieczony w odpowiednio długo i starannie wypalanej kuchni kaflowej. Od 1970 roku sytuacja rolników znacznie się polepszyla. Były to czasy kontraktacji (każde gospodarstwo miało możliwość wyboru uprawy bądź hodowli jednego produktu, w której to dziedzinie od tego czasu się specjalizowało). Należało przestrzegać terminów ustalonych uprzednio w umowie podpisanej z Gminą Ujeścisko i w podanym czasie oddawać do skupu wcześniej zakontraktowane zasoby (w razie nieprzestrzegania umowy należało odwoływać się, pisać podania o przesunięcie terminu wywiązania się z kontraktu, bądź często płacić kary). Dziadkowie (Władysława i Józef Zalewscy) wyspecjalizowali się w hodowli trzody. Babcia z sentymentem wspomina: „ Och, ile to godzin i nocy spedzało się przy doglądaniu tej zwierzyny….; za dobre wywiązanie się z kontraktu w terminie i z nadwyżką były nawet nagrody.”

    W latach 70-tych aż do 1982 roku Otomin rozwinął się bardzo w produkcji mleka krowiego, które odstawiano do mleczarni w Szadółkach (za nadwyżke sprzedanych litrów mleka można było nabyć masła po cenie hurtowej). Rodziny wiejskie w tamtych czasach utrzymywały się głównie z upraw zbóż, ziemniaków i produkcji mleka oraz z hodowli trzody. Już nie trzeba było pozyskiwać wszystkich produktów żywnościowych z zasobów własnego gospodarstwa, np. zaprzestano wypieku chleba, ale na szczęście maca z ciasta na makaron i twarożek były własnej produkcji jeszcze długoooo.

    Od 21 lutego 1984 roku Dziadkowie oddali gospodarstwo w ręce syna i synowej- Andrzeja i Lidii Zalewskich. Zgodnie z zaleceniami rodziców podtrzymywali produkcję rolną. Uprawiali: zboże, ziemniaki, buraki pastewne, łubin, oraz hodowali: bydło mleczne, drób, młode bydło rzeźne i trzodę.

    W 1986 roku praca konna została zastąpiona przez maszynę– nowy gospodarz nabył ciągnik rolniczy Ursus C330 na raty z Banku Spółdzielczego, który do tej pory wykorzystywany jest do różnych prac.

    Niestety zbyt niskie dochody osiągane z uprawy roli, zmusiły rodziców (Lidię i Andrzeja Zalewskich) do podjęcia dodatkowej pracy w celu utrzymania rodziny i całego gospodarstwa. Więc poza gospodarstwem, rodzice prowadzili również sklep spożywczo- przemysłowy. W latach 90-tych po zajściu zmian w planach zagospodarowania przestrzennego Gminy do wsi zaczęło przybywać coraz więcej mieszkańców. Otomin stał się i jest nadal miejscem niezwykle atrakcyjnym pod względem urbanizacyjnym i krajobrazowym. W związku z tak duzą przemianą, z wpływem cywilizacji na środowisko naturalne, pogorszyły się znacznie warunki sprzyjające rozwojowi rolnictwa, które okazało się zupełnie niedochodowym zajęciem. Rodzice również w 1996 roku poddali się, sprzedali ostatnie zwierzę i zlikwidowali gospodarkę. Jednak siła przyzwyczajenia i zamiłowanie do pracy ze zwierzętami wygrały z realnymi przesłankami. Od 2002 roku rodzice zaczęli stopniowo powracać do korzeni i znów zajmują się rolnictwem. Zakupili kury, potem pare kóz i koni. Dziś są szcześliwymi posiadaczami podwojonej liczby koni i kóz. Przygotowują pożywienie i dbają o te zwierzęta, a także pielegnują ogrody warzywne i kwiatowe.

    Ja- córka Lidii i Andrzeja, a wnuczka Władysławy i Św.pamięci Józefa Zalewskich chcąc sięgnąć jeszcze głębiej ku zachowaniu pamięci o tradycji naszego gospodarstwa postanowiłam zalożyć gospodarstwo agroturystyczne, aby nasi mili goście mogli spróbować chleba prosto z pieca, i wielu innych specjałów kulinarnych a także aby mogli wypoczywać i cieszyć się przepiekną okolicą.